• Wpisów:129
  • Średnio co: 10 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 12:19
  • Licznik odwiedzin:9 359 / 1430 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
,,Jak nie wrócą, to będe u Ciebie!"
-Matko to już 19! Moi rodzice już wrócili!-krzyknęłam-Idziemy!
-A dlaczego ja mam iść z tobą?-spytał
-Bo tak!-powiedziałam. Pobiegliśmy do mnie. Dziwne że w domu było ciemno. Otworzyłam drzwi i zapaliłam światło.
-Wejdź.-powiedziałam do Rhydiana. Wszedł zdjęliśmy kurtki i powiesiliśmy na wieszak.
-Dziwne, że nie ma moich rodziców.-powiedziałam
-Co będziemy robić?-spytał
-Wiesz, jestem głodna może zrobimy kolacje?-spytałam
-Pewnie. Też jestem głodny.-powiedział.
RHYDIAN
Zaczęliśmy robić kolacje. Maddy od czasu do czasu zaglądała do okna czy nie przyjechali jej rodzice. Robiłem to co Maddy powiedziała. Szczerze? To sam nie wiedziałem co to za potrawa. Smażyłem, gotowałem, myłem, kroiłem, próbowałem. Po godzinie skończyliśmy.
-No gotowe.-po skończeniu uśmiechnęliśmy się do siebie. Nałożyliśmy sobie i usiedliśmy przy stole.
-Maddy ty wiesz co to za danie?-spytałem
-Nie. Wzięłam to na chybił-trafił. Jesteś moim królikiem doświadczalnym!-uśmiechnęła się-Jasne że wiem.
MADDY
Pożartowaliśmy sobie. Zaczęliśmy jeść ja w pewnym momencie podeszłam do okna. Moich rodziców nadal nie ma. Liście na drzewach niepokojąco tańczą. Auta nie jeżdżą. Cicho, nigdy tak nie było. Jakby tylko ja i Rhydian byli w Stonebridge.
-Maddy, chodź jedz.-zawołał mnie Rhydian. Podeszłam do stołu i robiłam dziury widelcem w potrawie. Rhydian już skończył. Podsunęłam mu mój talerz.
-Masz, zjedz moją porcje.-powiedziałam ale on odsunął talerz
-Masz ty zjeść, albo cię nakarmie. A ja moge sobie wziąć z garnka dokładkę.-uśmiechnął się
RHYDIAN
Wziąłem sobie mniejszą porcje bo byłem już najedzony w 65%. Gdy wróciłem do Maddy ona dalej siedziała i robiła dziury widelcem. Usiadłem obok niej, wziąłem jej widelec i zacząłem ją karmić jak małe dziecko. Ubaw mieliśmy wielki...
 

 
,,Jak nie wrócą, to będe u Ciebie!"
-Ja właśnie szłam po ciebie. Umówiliśmy się że przyjde po ciebie.-powiedziałam
-Widocznie zapomniałem.-powiedział
-Wilczek z tych zapominalskich wilczków.-powiedziałam uśmiechając się
-Weź przestań się nabijać, wilczku z tych wilczków humorzastych.-powiedział śmiejąc się
-Teraz to ty przeginasz.-powiedziałam
-Dobra. Gdzie idziemy?-spytał
-Do Berniego, do lasu i nie wiem gdzie jeszcze.-uśmiechnęłam się-Właśnie! Zapomniałam, ci wczoraj oddać kurtkę.
-Dzięki.-wziął ode mnie swoją kurtkę, nażucił na siebie i mnie przytulił ja oczywiście odwzajemniłam przytulenie. Słyszałam jak niektórzy ludzie mówią do siebie Maddy Smith i jakiś chłopak? Jaka śliczna z nich para! Ciekawe skąd Smith wytrzasnęła sobie takiego chłopaka?
Gdy się od siebie odkleiliśmy objęliśmy się i poszliśmy.
-,,Jaka śliczna z nich para"-powiedzieliśmy razem
-Słyszałeś to?-spytałam
-Trudno byłoby nie usłyszeć. Przecież jestem tak jak ty wilkokrwistym.-uśmiechnął się
NARRATOR
Maddy i Rhydian poszli do Berniego, wypili gorącą czekoladę. W kawiarni również nie obyło się bez rozmów na ich temat. Oni się z tego tylko śmieli. W sercu jednak chcieli aby to było prawdą. Dawali ludziom powód aby tak mówili, przytulali się na ulicy i się obejmowali. Po godzinie podsłuchiwania i własnych rozmów poszli do lasu a właściwie pobiegli do lasu.
MADDY
Wyszliśmy z kawiarni i pobiegliśmy do lasu. Ja u celu byłam pierwsza.
-Ha, pierwsza!-powiedziałam śmiejąc się
-Maddy, ty oszukujesz wystartowujesz 10sekund przed powiedzeniem start!-powiedział
-E tam.-powiedziałam. Włuczyliśmy się już po lesie z dobre 2godziny, aż się zrobiło ciemno.
-Maddy, mam takie pytanie. Czy ty uwielbiasz chodzić po lesie?-spytał
-Szczerze? Kocham!-powiedziałam. Minęła kolejna godzina.
-Matko to już 19! Moi rodzice już wrócili!...
 

 
Dzisiaj będzie rozdział5. Ewentualnie w 3częściach bo wene miałem o 3w nocy xD
 

 
A chcecie One Part? Jaki?[może np. pierwszy raz Maddy i Rhydiana] Napiszcie komentarze co sądzicie Mam głowe pełną pomysłów i chce je wykożystać!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Podsumowanie 2013roku. Chodź blog jest młody i tak jest na nim fajnie co nie?

Wpisów: 42+ten,
Licznik odwiedzin: 187/9dni
moi znajomi: 14
Jestem znajomym: 3
Obserwuje: 11
Obserwują: 4
Komentarzy: huuhuu nie chce mi się liczyć
Nie pozytywne komentarze: brak osób z nie pozytywnymi komentarzami.

PYTANIE:
Czy lubicie tego bloga?
 

 
Chcecie noworoczny konkurs? Mam już przygotowany, tylko musze wiedzieć czy wogóle chcecie. Czy chcecie piszcie w komentarzach do 6stycznia.
Ppa
/Rhydian
 

 

O czym myśli Rhydian?
Jak myślicie? Piszczie w komach odpowiedzi.
ps. Nie mogą być jakieś poważne!!!!
Nie mogą być też zboczone.

Jego myśl pojawi się w niedziele.
  • awatar Naega Wolf~: O Maddy,o wietrze,który powiewa w jej włosy,o blasku księżyca,który rozświetla jej rysy twarzy!
  • awatar Gość: Ale mnie boli ogon!! tu Anonimek_<
  • awatar Jula. Pasquarelli<3: gdzie ta Maddy się podziała już dawno miała mi przynieść kość!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
No i jest 4rozdział Sory że musieliście tyyyleeee czekać. Mam nadzieje że wyszedł w miare dobry. Ktoś chce noworoczny dedyk? Jak tak, to z kim? Mam do rozdania 3. Piszcie w komie z kim.
Rozpoczynam szantaże

5KOMENTARZY=5ROZDZIAŁ
lub
200ODWIEDZIN=5ROZDZIAŁ
Paapa
 

 
,,Co jest?"
-O 12.00- powiedziała mama
-Do Edynburga jak zawsze?-spytałam
-Tak.-odpowiedzieli
RHYDIAN
Całą noc miałem sny związane ze mną i Maddy. Że chodzimy po plaży w blasku słońca. A dziwny był sen z pocałunkiem. Czyżbym się w niej zakochał? Nie wiem co o tym myśleć. Wstałem w pół do dziewiątej. Ubrałem się bo przecież nie będę chodził po domu w piżamie. Zeszłem na dół. Poszłem do kuchni wypiłem szklankę soku. Zrobiłem sobie kanapkę. Nie zjadłem jej do końca. Gdy wychodziłem z kuchni zauważyłem że na lodówce jest kartka. Była to wiadomość do mnie.
-Rhydian, musieliśmy wyjechać do Anglii z rana. Ale nie martw się, wrócimy przed 20. Obiad masz w lodówce odgrzejesz sobie. Kolacja też jest w lodówce.-przeczytałem list. Dlaczego wyjechali z rana? Nieważne. Wyszłem z domu się przejść. Gdy tak chodziłem pomyślałem o moich dzisiejszych snach, o Maddy. Znam ją dzień i od razu o niej śnie? Po godzince spaceru wróciłem do domu.
MADDY
Moi rodzice szykują się już do wyjazdu. Ja jestem w swoim pokoju i rozmyślam wiadomo o czym. Z myśli wyrwał mnie dzwonek telefonu. Dzwoniła Shannon. Odebrałam.
M:Hej Shannon.
Sh:Cześć Maddy. Słuchaj ide dzisiaj z Tomem do lasu. Pójdziesz z nami?
M:Nie moge, widze się dzisiaj z Rhydianem.
Sh:Co ty z nim masz? Olewasz nas dla niego! Znasz go dzień. Zakochałaś się w nim?-krzyknęła i się rozłączyła. Nadeszła godzina wyjazdu moich rodziców. Zeszłam na dół aby się pożegnać.
-Pa Maddy.-powiedzieli
-Pa!-powiedziałam i się przytuliliśmy-Kiedy wrócicie?
-Dzisiaj, przed siódmą.-powiedzieli
*kilka godzin później*
MADDY
Właśnie się szykuje na spotkanie z Rhydianem. Jest już w pół do trzeciej, widzimy się o trzeciej. Wyszłam z pokoju biorąc komórke wzięłam klucze i kurtke Rhydiana. Wyszłam z domu. Na ulicy wpadłam na Rhydiana!
-Rhydian? Gdzie idziesz?
-No po ciebie.
-A ja szłam po ciebie!
 

 
,,Co jest?"
MADDY
Nie wiem dlaczego, ale dzisiejszej nocy śniłam o sobie i Rhydianie. Chyba się w nim zakochałam. Co ja wygaduje? Znam go jeden dzień! Ale nie potrafie stłumić myśli o nim. Dzisiaj się z nim widze. Musze mu oddać kurtkę, bo wczoraj mi pożyczył bo było mi zimno. Co jak co ale on jest bardzo fajny. Leniwie zeszłam z łóżka. Była ósma rano. Ubrałam się i zeszłam do salonu. Tata jak zwykle rano czytał gazete, pił kawę i jadł te ciasteczka co zawsze.
-Dzieńdobry.-powiedziałam przechodząc obok taty i zwędzając mu ciasteczko.
-Dzieńdobry córciu. Dlaczego zabierasz mi ciasteczko? Weź drugie!-he? Weź drugie? Dziwne! Poszłam do kuchni.
-Cześć mamo. Co tam robisz?-spytałam wchodząc do kuchni
-Cześć Maddy. Pieke ciasto.-powiedziała
-No to to chyba wiem. Ale jakie to ciasto?-spytałam
-Jabłecznik. Twoje ulubione.-powiedziała
-To fajnie.-powiedziałam. Usiadłam na krześle i zaczęłam jeść powoli kanapke.
-Maddy, co jest? Zwykle taką kanapkę jesz w pół minuty. A już ją jesz jakieś pięć minut.-spytała mama
-Nie wiem. Nie wchodzi mi.-powiedziałam
-Hmm. Patrząc w twoje oczy wnioskuje że jesteś zakochana!-powiedziała moja mama
-Tak. Jakby? Sama nie wiem.-powiedziałam odkładając kanapkę
-DANIEL!-krzyknęła moja mama wołając tatę
-Tak Emmo?-tata przybiegł do kuchni
-Maddy się zakochała!-mama powiedziała memu tacie
-Naprawde?-spytał tata
-Tak. Ale to nie wyjdzie.-powiedziałam
-Dlaczego? Kto to jest powiedz najpierw.-powiedzieli moi rodzice
-Rhydian.-cicho powiedziałam
-Rhydian? Ten nowy chłopak ze szkoły?-spytała moja mama
-Tak.-powiedziałam
-I dlaczego nic nie wyjdzie mówisz?-spytał tata
-No bo tak. Znam go tylko dzień nic o nim nie wiem.-powiedziałam
-Wiesz o nim dużo. Tylko ty wiesz że on jest też Wolfblood.-powiedziała moja mama
-Może i macie racje. A kiedy jedziecie do Szkocji?-spytałam
-O 12.00...
 

 
Ktoś nie śpi i skomentuje?
 

 
Mam nadzieje że fajnie spędzacie Sylwka
Chyba nie śpimy!
Taka wiadomość;
Kto w Sylwestrowy wieczór wypije butelke szampana będzie miał udany 2014rok.
 

 
Za 4godziny i 28minut NOWY ROK! Nie będzie dziś rozdziału bo sylwester <3 . Do 00.00
 

 
Jutro a wogóle dziś bo już po północy(zaraz będzie 1.00) dodam rozdział. Ostatnio nie było rozdziałów nie miałem czasu aby dokończyć bo mam tajemnice na głowie. A jak się biore za pisanie to jak widać w nocy między 22.00 a 2.00 bo wtedy mnie chyta moja rzadka choroba którą nazwałem ,,chytus venus". Taa, ja i moje ,,łacińskie" nazwy chorób. Choroba na emotikony to ,,buśkos natravus"czyt. buźkoz natrafus). Zazwyczaj zasypiam pod koniec weny z telefonem w ręku i rano telefon leży obok łóżka.
Dobranoc
 

 
Mam dla was misje
Kto napisze komentarza pod tym wpisem najbliżej północy 31grudnia '13 na 1stycznia'14 dostanie dedyk z Maddy i Rhydianem i składanke z Rhydianem. Liczy się osoba najbliżej północy czyli np. 23.55 nie liczy się np. 00.00-00.05 liczy się przed nie po północy chaczyk nie? Dobra pa
 

 
Dobra... 3rozdział już jest. Maddy podkochuje się w Rhydianie, do tego aby wyznali sobie miłość pozostało 9rozdziałów, pocałują się dopiero w 13rozdziaże. Kolejny rozdział już jutro, chciałem go dodać jeszcze dziś ale go nie skończyłem. Jutro rozdział będzie mam nadzieje że ten rozdział się podobał, opinie wyrażajcie w komach. Jak macie jakiś pomysł piszcie na maila przeznaczonego do tego bloga:
on123802xx@gmail.com
każdy pomysł wykożystam w rozdziałach 5, 6, 7, 8, 9 i 10. Dobra to tyle.

Pozdrawiam
Rhydian.
 

 
,,To co czyniło cię innym...
"
-Odkąd pamiętam zawsze takie były.-pogadaliśmy sobie jeszcze z 20minut. Spojrzałam na zegarek.
-O matko! To już 17.35. Ale późno idziemy.-zakomunikowałam Rhydian'owi. Wzięliśmy nasze rzeczy i wyszliśmy obejmując się.
-Rhydian słyszysz?-spytałam
-Co?-spytał
-Blondynę i dwie czarne.-Rhydian wsłuchał się. W kawiarni było słychać rozmowy typu: ,,Jaki on przystojny", ,,Czy oni są parą?" i ,,Maddy i Rhydian parą?". On tylko się uśmiechnął.
-Jakie one głupie!-powiedział. Poszliśmy.
-Rhydian ile obstawiasz stopni?-spytałam
-Hmm... Jakiś -1 do +2.-powiedział. Po 10minutach byliśmy pod moim domem.
-No to pa Rhydian.-powiedziałam
-Pa Maddy.-odpowiedział
-Widzimy się jutro?-spytałam
-Tak. W kawiarence?
-O 15.00.-przytuliliśmy się i pocałowaliśmy się na dowidzenia. Weszłam do domu. Po pięciu minutach dopiero się skapnęłam że nie oddałam mu kurtki. Oddam mu jutro. Powiesiłam ją na wieszak. Poszłam do salonu a tam byli tata i moja mama.
-Cześć.-powiedziałam
-Maddy. Lekcje się kończą o 14.00 a jest już 18.00. Jak to wytłumaczysz?-spytali
-Byłam w lesie, w kawiarni.-powiedziałam i szłam do pokoju
-Ostatnie pytanie. Dlaczego pachniesz obcym wilkiem? To nikt z naszej watahy.-spytała moja mama
-To mój kolega ze szkoły dzisiaj się pojawił. Ma na imię Rhydian.-powiedziałam-Jest bardzo dla mnie i dla moich przyjaciół miły.-powiedziałam
-Aha. Przedstaw go nam kiedyś.-obawiałam się że powiedzą żebym się z nim nie spotykała. Źle myślałam.
-Jutro się z nim widzę, jak nie macie nic przeciwko przyjdę z nim.-powiedziałam
-Dobrze ale nie przed 16.00 bo jedziemy z tatą do Szkocji.-powiedziała mama
-Dobrze.-poszłam do pokoju. Potem zeszłam na kolacje. Po kolacji pogadaliśmy sobie i poszłam do pokoju. Spać poszłam o 21.00. Nie wiem czemu ale śniłam o sobie i Rhydianie...
 

 
To co czyniło cię innym...
-Teraz napewno ci będzie ciepło.-uśmiechnął się
-Rhydian, nie musisz. Tobie będzie zimno.-powiedziałam
-Musze, młody wilkołak nie może zmarznąć. A tak poza tym to mam bluze z polarem.-znowu się uśmiechnął ja odwzajemniłam jego uśmiech. Objął mnie.
-I jeszcze mnie obejmujesz, aż tak mi nie jest zimno.-powiedziałam
-No to dobra.-puścił mnie
-Ale nie mówie że mi się nie podoba. Dodatkowe ciepło się zawsze przyda.-uśmiechnęłam się i go objęłam on też mnie objął. Poszliśmy. Byliśmy już w mieście.
-Rhydian, pójdziemy na czekoladę do Berniego?-spytałam widząc lokal
-Tak.-odpowiedział. Weszliśmy do środka.
-Dzień dobry!-powiedzieliśmy. Przy ścianie siedziała Shannon i Tom. Dziwnie na nas popatrzyli jak weszliśmy obejmując się. Podeszliśmy do moich przyjaciół.
-Hej. Możemy się przysiąść?-spytałam
-Jasne.-powiedziała Shann
*30minut później*
MADDY
Od pół godziny siedzimy i gadamy. Shann i Tom polubili Rhydian'a, ale nie tak bardzo jak ja... Po chwili weszły Kay, Kara i Katherina. I podeszły do nas.
-Hej wam.-powiedziała ciemnoskóra brunetka
-Jak się macie?-spytała blondynka
-No chyba widać.-powiedział Tom
-Możemy się przysiąść?-spytały wszystkie trzy
-Nie!-powiedzieliśmy wszyscy
-No, wiecie? Tacy źli jesteście.-powiedziała blondynka
-Wiesz jesteś blondynką, wiem. Ale nie rozumiesz po angielsku? To może ci powiem po chińsku?-powiedział Rhydian. Wow, fajny on jest. Po jego słowach zrobiły skwaszoną minę i poszły.
-Wow, ale im pojechałeś!-powiedział Tom
-Natrętne są i tyle.-powiedział Rhydian
-Wiecie, ja nie moge oddychać, gdy one są w jednym pomieszczeniu ze mną.-powiedziała Shann-Idziemy stąd?
-Ja idę.-powiedział Tom
-My z Rhydianem musimy porozmawiać. Wy idźcie.-powiedziałam
-Ok.-powiedziała Shann. Poszli.
-One zawsze takie natrętne są?-spytał
-Odkąd pamiętam...
 

 
,,To co czyniło cię innym..."
-Nie byłbym tego taki pewny czy byś mnie nie ugryzła.-powiedział wstając
-Przestań, nie gryze tych o wilczej krwi ani nikogo.-podał mi ręke. Gdy wstaliśmy już oboje poszliśmy nad strumyk.
-Spójrz dookoła siebie. Możesz usłyszeć, zobaczyć, poczuć to czego nie może zrobić zwykły człowiek.-powiedziałam
-Do czego zmierzasz?-spytał
-Rozejrzyj się. Wzrok, słuch, węch, szybkość... Dla tych z krwi wilka jest normalne.-powiedziałam
-Czyli, zmierzasz do tego że my wilkołaki to stworzenia o wyostrzonych zmysłach?-spytał
-Tak do tego zmierzam. I wogóle to mówi się Wolfblood, nie wilkołak, nie jesteśmy potworami.-powiedziałam
-Znalazła się ekspertka!-powiedział uśmiechając się
-Ta, ekspertka.-też się uśmiechnęłam- Wybacz że zapytam, ale to pierwsza przemiana?
-Druga. Pierwsza była tydzień temu.-powiedział
-A więc to twój odcisk łapy.-powiedziałam
-Co?
-Nic. A jak to jest?-spytałam
-Po twoich pytaniach wnioskuje że jeszcze się nie przemieniłaś.
-No jeszcze się nie przemieniłam. Odpowiedz na pytanie.-zrobiłam smutną minę
-No więc wtedy robi ci się dwa razy więcej krwi, żyły ci się robią takie ciemne. I przemieniasz się w wilka. A jak jest podczas przemiany, super! Tylko że potem jesteś oszołomiony. Idealnie się pamięta przemiane podczas pełni a taką wywołaną samemu prawie wogóle. Ja pamiętam tylko że się przemieniam a, potem jakby film mi się urwał i nie pamiętam nic z przemiany.-opowiedział
-Wiesz, nigdy nie rozmawiałam o tym z kimś w moim wieku.
-Bo nikt nie jest taki jak my.-znowu szczerze się uśmiechnął. Chodziliśmy tak po lesie. Była już 16. Było zimno. Tak się spieszyłam rano że zapomniałam kurtki. Objęłam się rękami.
-Zimno ci Maddy?-spytał
-Tak.-powiedziałam trzęsąc się. Rhydian tylko zdjął kurtkę i dał mi ją.
-Teraz napewno ci będzie ciepło.-uśmiechnął się...
 

 
Dziękuje wam za 100 odwiedzin w 4dni! Dziękuje wam. Dzisiaj będzie rozdział ewentualnie będzie w 3-ech częściach.
 

 
Zapomniałbym:
Mile widziane komentarze, lajki i odwiedziny
 

 
I co podoba się rozdział? Mam nadzieje że się podoba. Dzisiaj nie dodam kolejnego. Ale jutro rano już będzie rozdział kolejny.
Ppa.
Rhydian